środa, 27 czerwca 2012

Wrocławiu, Wrocławiu!!!






Dzisiaj wyjątkowo, absolutnie wyjątkowo sprawa, która nie dotyczy Domu Tymianka.
Dotyczy jednak Wrocławia, wspaniałego miasta pełnego Przyjaciół Domu Tymianka i Ori jest pewna, ze Wrocław nie zawiedzie!

12 kwietnia na ul. Kolistej we Wrocławiu rozgrywała się walka o życie kobiety. A walczył o nią jej wierny

przyjaciel Bei.

Środa, piękna wiosenna pogoda. Idealna na wyjście ze swoim pupilem na spacer. W oddali słychać śpiew

ptaków i delikatny szum drzew. Bei wraz ze swoją właścicielką cieszą się długo oczekiwaną wiosną. Dramat

rozpoczyna się nagle i niespodziewanie. Właścicielka Beia mdleje i upada na ziemię tracąc zupełnie

przytomność.

Zdezorientowany pies nie wiedział co ma robić. Nie wiedział co się dzieje. Czeka, jak jego Pani wstanie, ona

jednak nie daje żadnych oznak życia. Bei wie, że coś złego się dzieje z jego właścicielką, pragnie jej pomóc.

-„ Byłam świadkiem tej sytuacji. Widziałam jak zwierzę biega od człowieka do człowieka, tak jakby chciało

wezwać kogoś na pomoc. Bei chciał sprawić, aby ktoś podszedł do jego Pani, aby ktoś jej udzielił pomocy.

Większość ludzi jednak się go bała i nie potrafiła odczytać jego „próśb”. W końcu uległ mu pewien mężczyzna,

poszedł za psem tak jak ten go o to prosił. Po pokonaniukilku metrów ujrzał omdlałą kobietę, natychmiast

wezwał pogotowie. Nie wiedziałam dlaczego pies się zachowuje w taki sposób, dopiero jak pogotowie pojawiło

się na miejscu zrozumiałam, że ktoś potrzebował pomocy, a zwierzę starało się o tym kogokolwiek powiadomić.

– mówi pani Małgorzata, świadek zdarzenia.

Pogotowie przyjechało po kilku minutach. Ratownicy medyczni natychmiast rozpoczęli akcję ratunkową.

Następnie kobieta została przewieziona do szpitala. Bei chciał również jechać ze swoją Panią, nie chciał jej

opuścić nawet na krok. Ratownicy wezwali na pomoc Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt TOZ . Kierowca

przyjechał na miejsce i zabrał psa do schroniska.

-„ 12 kwietnia do naszego kierowcy zadzwonił dyżurny pogotowia ratunkowego z informacją, że na ul. Kolistej

biega pies właścicielki, którą właśnie zabrało pogotowie.Nasz kierowca natychmiast pojechał na miejsce i

zabrał zwierzę do naszego schroniska. Bei był bardzo przerażony oraz zdezorientowany całą sytuacją. Ciągle

czegoś szukał, nie mógł usiedzieć na miejscu. Zwierzę zgodnie z procedurami obowiązującymi w naszym

schronisku trafiło na kwarantannę” – mówi Lidia Salata zBiura Obrotu Zwierzętami.

Jak się okazało, moment w którym właścicielka była zabierana do karetki był ostatnim, podczas którego Bei

mógł ją zobaczyć. Niestety właścicielka zmarła, pozostając jedynie w sercu swojego kochanego przyjaciela,

który próbował uratować jej życie.

Bei to 10-letni pies w typie owczarka niemieckiego. Bardzoźle znosi pobyt za schroniskowymi kratami. Pragnie

głębszego kontaktu z człowiekiem, którego tutaj niestety nie otrzyma. Pragnie szukać swojej właścicielki, która
spędziła z nim całe swoje życie, niestety już nigdy jejnie zobaczy.

Do pokochania Beia wystarczą jedynie chęci oraz odpowiednie warunki. Zwierzę jest nauczone czystości oraz
podstawowych komend. Bez żadnego problemu wraca na zawołanie i mimo wieku jest bardzo chętny do
zabawy. Będzie przede wszystkim psem jednego właściciela,którego na ostatnie lata swojego życia pokocha
tak, jak pokochał swoją poprzednią Panią. Nie pozwól mu na śmierć w schroniskowym boksie, daj mu szansę,
aby był szczęśliwy i szczęśliwie odszedł z tego świata.

Kontakt ws. adopcji:

Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt

ul. Ślazowa 2, Wrocław

Tel.: 71/362 56 74

Nr księgi głównej: 614/12

Nr boczny: 1817
 
 

14 komentarzy:

  1. Matko kochana, co za historia!!
    dzięlny Beiu, trzymaj się kochany psiaku.
    Ori może tą historię warto rozgłośnić w telewizji??

    OdpowiedzUsuń
  2. no i się spłakałam....biedny psinek!!!!!!\trzymam kciuki!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przykre...serce MI pęka, a psiakowi jeszcze bardziej....

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja ryczę...może znajdzie dom, który chociaż w jakimś stopniu zastapi poprzedni. Matko, jaka smutna historia :-(

    OdpowiedzUsuń
  5. Moze ktos ma dostep do mediow, prasy? Po takich wzruszajacych medialnych historiach psiaki szybko znajdują domy.

    OdpowiedzUsuń
  6. W takich chwilach mowę mi odejmuje... :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Żadnej rodziny? Nikogo, kogo by znał? Żadnych zaprzyjaźnionych sąsiadów? Wielki psi dramat. Aż nie wiadomo, co napisać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie to smutne! biedny piesek! Moze znajdzie dom? A jego pani nie miała rodziny, aby zaopiekowałaby sie nim.Trzeba dac ogłoszenia , pies znajdzie nowy dom. Zyczę mu tego z całego serca. Ania

    OdpowiedzUsuń
  9. Wczoraj była informacja w bodajże Teleekspresie,na onecie też pisano o tym Psie,miejmy tylko nadzieję,że mu się uda znależć dobry dom.Bardzo wzruszająca historia.Wszystkiego dobrego Piesku...

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaraz się popłaczę...Biedaczysko.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niezwykły, dzielny Pies, prawdziwy przyjaciel!!! Mam nadzieję, że szybko znajdzie kochający dom...

    OdpowiedzUsuń
  12. Juz rozesłałam wiadomość u siebie,trzymam kciuki z psine
    serce mi krwawi:(

    OdpowiedzUsuń
  13. Dwie osoby się zastanawiają. Szczególnie jedna jest godna polecenia.. oby!

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozgłoszone i idzie dalej...
    Ściskam czule

    OdpowiedzUsuń