

Świt. Kociej łapki dotyk
lekki jak pocałunek.
Na pełną ran tęsknotę
maleńki opatrunek...
Ori dziękuje serdecznie za wszystkie opatrunki, jakie otrzymała od znajomych i nieznajomych osób. Tak wzruszające i potrzebne, że trudno za nie we właściwy sposób podziękować...
Ori kochana...nareszcie! Jakież zbawienne te opatrunki...najpiękniejsze na świecie!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco wszystkich samarytan i ich Opiekunów :))
Ori, tak się cieszę, że wróciłaś! Tak się cieszę! Ściskam mocno - Ola - Bobe Majse
OdpowiedzUsuńOri - kochana znowu jesteś z nami :-))
OdpowiedzUsuńPopatrz na swoje czworonogi - zobaczysz w ich oczach, jak bardzo Cię kochają i jak wiele dla nich znaczysz
Ściskam Cię z całego serca
Ja też dziekuję :))
OdpowiedzUsuńTrzymaj się Słonko :)
I ja dziekuje, lzy w oczach nadal staja, jakie kochane sa te wszystkie Czworonogi! Ile ciepla i bezinteresownej milosci otrzymuje czlowiek od nich. Zdjecia wspaniale! Serdecznie pozdrawiam. Jolanta
OdpowiedzUsuńOri jesteś wspaniałym człowiekiem. Zdjęcia są przepiękne. Zawsze czekam na nowe z niecierpliwością. Dziekuję że wróciłaś.
OdpowiedzUsuńOri, zgadza się; kocia łapka jak pocałunek potrafi być, mięciutka i słodka, ale też potężnie uderzyć potrafi, aż krew tryśnie.
OdpowiedzUsuńRuchy łapki to przecież kawałek kociej mowy, kociego języka. W końcu kot jakoś musi się z tym (nierozgarniętym) człowiekiem porozumieć.
Dużo pozdrowień dla Waszego domu całego
Witaj Ori :) Cieszę się,że wróciłaś.
OdpowiedzUsuńSerdeczne pozdrowienia dla Was wszystkich.
Trzymaj się i niech Cię w te zimne i smutne dni grzeją ciepłe futerka i wierne spojrzenia kochanych stworzeń.
OdpowiedzUsuńJesteś! Cudownie, że jesteś! Ty jesteś naszym opatrunkiem, nie znikaj już. Pozdrawiam, DorotaC.
OdpowiedzUsuńgdzies przepadl moj komentarz, ciekawe gdzie... :)
OdpowiedzUsuńwiec pisze jeszcze raz - takie opatrunki to sa najlepsze na swiecie i zawsze dzialaja!
Dobrze, ze wrocilas.
Ori, jesteś!!!!
OdpowiedzUsuńSzorstkie buziaki...mieciutki cien....
OdpowiedzUsuńOd mojej twarzy zaczyna sie dzien...
Szorstkie buziaki.....zbudzi mnie jutro
moj maly budzik spowity w futro.........(anomim.)
Co za radosc dla universum ze jestescie spowrotem.
Milosc zwyciezyla...........
Jesteś kochana!
OdpowiedzUsuńTo dobrze. Brakowało mi Ciebie, Twoich słów i nieziemsko urokliwych zdjęć.
Nic nie pisałam, bo wiedziałam, że potrzebujesz spokoju, by przejść przez cierpienie i móc się jakoś z nim...pogodzić.
Ściskam mocno :*
Droga Ori przytulam Cię cieplutko i dziękuję, że są tacy ludzie jak Ty.
OdpowiedzUsuńJesteś!!!:-)))
OdpowiedzUsuńNajwspanialsza Ori jest znowu z nami. Sciskam i serdecznie pozdrawiam. Babcia Kasi
OdpowiedzUsuńOri, dziekuję że wróciłaś :)
OdpowiedzUsuńTe zdjęcia są jak balsam dla oczu...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie ;-)
Sliczne, wzruszajace zdjecia!
OdpowiedzUsuńOri! Wróciłas! Baaardzo się cieszę!
OdpowiedzUsuńMarta
Opatrunki na zbolałe serce. Bardzo kojące. Trzymaj się dzielnie!
OdpowiedzUsuńTych opatrunków na pewno Ci nie zabraknie.
OdpowiedzUsuńAle dopiero czas opatula serce przed bólem.
Przytulam Cię!
Ori,tyle kocich i psich łapek dookoła CIEBIE....ja wiem,ze tamte łapki były szczególne ale każde są szczególne, prawda?Miłośc do zwierzęcia i ból po jego stracie-gdzies to się wszystko miesza i buduje nas od środka ,wyściela naszą wrażliwośc, tą bardzo intymną.Wiem, że Ci smutno i nic poradzic nie mogę.pEZYTULAM Ciebie i ten smutek.
OdpowiedzUsuńJesteś:)))Opatrunki są cudowne:)))
OdpowiedzUsuńWitaj Ori!
OdpowiedzUsuńCieszę się, że wróciłaś ...
Pozdrawiam Cię gorąco z mroźnego Krakowa! Trzymaj się ciepło! E.
Witaj kochana psia i kocia duszyczko :) cieszę się że jesteś, wszystkiego dobrego!
OdpowiedzUsuń