poniedziałek, 5 listopada 2012

Szczęśliwy pies to głaskany pies!






9 komentarzy:

  1. To prawda:))
    Ja mojej mówię, że jest moją córeczką ale dzieckiem psim :)
    i często przytulamy się, tarmosimy, głaskamy i nawet całujemy w główkę i oczka psie:)
    Twoje zwierzęta Ori to przykład na to, jak zwierzęta czują ludzką miłośc i jak jej pragną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczęście aż promienieje.Ori kochana może znajdziesz rozwiązanie mojego problemu.Nie wiem co mam robić i nie chcę podejmować decyzji pod wpływem emocji.Nie mam sił by pisać o tym nieszczęściu bo zaraz łzy lecą same.Jeśli znajdziesz chwilkę to odwiedż mój blog,tam wszystko opisałam.
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. a to się akurat zgadza :)
    więc nie szczędźmy tych czułości!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszka jest u mnie już dwa lata. Ale schroniskowy brak głasków jej wciąż dolega. Co zrobić, by zawołać Muszkę? Wołana bezpośrednio opuszcza smutno uszy i dyrdaczkiem ucieka. Jakiś wychowawca os siedmiu boleści musiał ją tłuc w tej sytuacji. Otóż trzeba pogłaskać Kretkę. Natychmiast Muszkowy łepek jest pod moją dłonią, a oczy mówią "A ja? a ja? mnie też głaszcz".
    Tak się woła Muszkę.
    Wszystkich głasków na świecie jest dla niej za mało.
    Tylko głaskania po ogonie nie lubi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może spróbuj wymyslić dla Muszki nowe,wygłaskane imię? Takie używane tylko w tej sytuacji? Głaszczesz Kretkę i wołasz Cośtam? Może po jakimś czasie będzie przybiegała na Cośtam bez głaskania Kretki?
      Pozdrowienia
      Danka

      Usuń
  5. Cóż za błogość na Tofikowym obliczu! I tak powienien każdy psiak wyglądać!
    Uściki i mizianki dla ferajny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach ten psiowy uśmiech... Kocham to

    OdpowiedzUsuń
  7. Noo...

    Uściskujemy. :)

    JolkaM

    OdpowiedzUsuń